Xiaomi zaczęło tracić rynek indyjski – wpływają na to problemy kadrowe i antychińskie nastroje

Redaktor NetMaster
Redaktor NetMaster
7 min. czytania

Według wyników IV kwartału 2022 roku Xiaomi po raz pierwszy od kilku lat straciło pierwsze miejsce pod względem wysyłek smartfonów w Indiach, wynika z danych kilku firm analitycznych. A prognozy na 2023 rok dla chińskiego giganta na indyjskim rynku elektroniki wcale nie wyglądają różowo – producent będzie tracił grunt pod nogami i odczuwał rosnącą presję.

Xiaomi, które pierwotnie było uważane za „chińskie jabłko”, weszło na rynek indyjski w 2014 roku. Jej pomyślny początek dotyczył telefonów, ale firma szybko dodała wiele innych kategorii produktów, w których również stała się głównym graczem. Xiaomi zainwestowało również w indyjskie startupy i poczyniło kroki w kierunku finansów konsumenckich. Jednak w dziewiątym roku działalności w kraju jej osiągnięcia zaczęły słabnąć: firma traci pozycję na rynku smartfonów, walczy z presją regulatorów, zamyka nowe biznesy i doświadcza odpływu kadry zarządzającej w lokalnym oddziale.

Według Counterpoint Research dostawy smartfonów Xiaomi do Indii spadły o 24% w 2022 roku. Firma zachowała pozycję lidera pod koniec roku, ale w trzecim kwartale stała się dopiero trzecią, przegrywając z Samsungiem i Vivo. Analitycy Canalys wskazują na 26% spadek wzrostu w 2022 roku. IDC mówi o 38% spadku wzrostu w czwartym kwartale, choć twierdzą, że Xiaomi udało się pozostać liderem. Indyjskie wpadki Xiaomi nie są odosobnione. Analitycy przypisują ten trend niskiemu popytowi na smartfony klasy podstawowej, a także czynnikom makroekonomicznym, w tym inflacji i rosnącemu bezrobociu. Recesja obserwuje się również na rynku światowym.

W lipcu 2014 roku Xiaomi z sukcesem wkroczyło na rynek indyjski – znane było z urządzeń „inspirowanych” produktami Apple’a. Nazwa firmy była trudna do wymówienia dla lokalnych konsumentów, ale nie przeszkodziło to marce stać się popularną w całej Azji Południowej. W imię cięcia kosztów producent postanowił nie wydawać pieniędzy na stworzenie własnego łańcucha dostaw i zawarł umowy partnerskie z Amazon India oraz Flipkart. Klimat gospodarczy również był dobry, Indie odnotowały znaczny wzrost, a wśród młodzieży obeznanej z technologią popularne były tanie marki smartfonów. Xiaomi udało się wyprzedzić głównych graczy, takich jak Oppo i Samsung, a także zostawić w tyle lokalne marki, w tym Micromax, Karbonn Mobiles i Lava.

Firma rozszerza swoją obecność w Indiach, wprowadzając na rynek produkty inne niż smartfony i otwierając sklepy detaliczne – w kraju nadal dominuje handel detaliczny. Sukces ułatwiło pojawienie się charyzmatycznego przywódcy. Pod koniec 2013 roku Manu Kumar Jain, założyciel startupu Jabong, który później został sprzedany firmie Flipkart, wchodził w branżę elektroniczną. W poszukiwaniu inwestycji udał się do Chin, gdzie spotkał się z ówczesnym wiceprezesem Xiaomi, Hugo Barrą, od którego dowiedział się o planach wejścia firmy na rynek indyjski. Barra, były top manager w Google, był odpowiedzialny za ekspansję Xiaomi poza Chinami. Patrząc na sukcesy Oppo i Vivo w Indiach, dostrzegł, że kraj ten ma ogromny potencjał, a pan Jain został pierwszym szefem dywizji indyjskiej. Firma zdobyła wierną publiczność, którą nazwała Mi Fans – fani marki pomagali przy wprowadzaniu na rynek nowych produktów.

W 2017 roku Hugo Barra nagle przeniósł się z Xiaomi na Facebooka*, ale wyszło to na korzyść Jainowi, który awansował w 2018 roku. Szybko wypełnił pustkę po odejściu Barry i został twarzą indyjskiego Xiaomi, budując kontakty z lokalnymi mediami, dystrybutorami i fanami marki. W lipcu 2021 po cichu przeniósł się do Dubaju. Pod koniec 2021 roku indyjskie biuro Xiaomi zostało przeszukane w sprawie uchylania się od płacenia podatków – firmie przejęto aktywa o wartości około 725 milionów dolarów, choć firma zapewniała, że ​​są to środki na opłacenie tantiem na rzecz Qualcomm. W kwietniu 2022 r. Jain został wezwany do Urzędu ds. ścigania przestępstw finansowych w Indiach.

W czerwcu 2022 r. szefem indyjskiego oddziału Xiaomi został Alvin Tse – choć kierował działalnością firmy w Indonezji, nie miał problemów z pracą w Indiach. Wcześniej był zaangażowany w inwestycje Xiaomi w indyjskie startupy i został jednym z założycieli submarki Poco, która później przekształciła się w niezależny biznes. Nie udało się jednak uniknąć odpływu personelu z kadry zarządzającej w Indiach: w 2022 roku z firmy odeszli dyrektor marketingu, dyrektor sprzedaży internetowej oraz dyrektor handlowy. W styczniu Jain odszedł też z indyjskiego Xiaomi – powiedział, że zrobi sobie wakacje, zanim zastanowi się nad kolejnym krokiem. Masowy exodus kadry kierowniczej wiązał się w szczególności z niskimi wynagrodzeniami – tutaj były one niższe niż na podobnych stanowiskach w Oppo, Vivo, OnePlus czy Samsungu. Duży wpływ miał też pan Jain, więc jego odejście i przybycie Tse stało się sygnałem alarmowym dla pracowników Xiaomi.

Antychińskie nastroje w Indiach okazały się potężnym negatywnym czynnikiem dla Xiaomi. Barra i Jain zlokalizowali część produkcji w kraju dzięki partnerstwu z Foxconn. Pomogło to uspokoić niektórych konsumentów i obniżyć cła importowe. Sytuacja pogorszyła się po czerwcu 2020 r., kiedy doszło do potyczki między wojskami obu państw na wspólnej granicy. Rząd Indii zablokował setki aplikacji związanych z Chinami, w tym Mi Community i Mi Browser. Punktom sprzedaży Xiaomi grożono aktami wandalizmu, a dostawy gotowych produktów z Chin zaczęły utykać w indyjskich portach pod pretekstem dodatkowych kontroli. Vivo i Oppo też borykały się z podobnymi problemami, ale sytuacja z Xiaomi, które było największą marką, objawiła się najdobitniej.

W 2021 roku Xiaomi wypuściło 17 modeli smartfonów, a w 2022 – 18. Pierwotnie firma planowała wypuścić „super hit” za kwartał, ale wzrost tempa okazał się błędem: firma nie nadąża za tempem rynku – oceniają eksperci Counterpoint Research. Analityk Ming-Chi Kuo przewiduje, że w 2023 roku globalne dostawy smartfonów spadną o 8-10% do 140 milionów sztuk. W I i II kwartale firma planuje wypuścić odpowiednio 23-25 ​​i 20-23 mln sztuk. Jednocześnie zapasy magazynowe komponentów i wyrobów gotowych w ilości 40-50 mln wystarczą na 12-16 tygodni w tempie 6 tygodni. Ale nawet przy tym wszystkim IDC India jest pewien, że jest za wcześnie, aby powiedzieć, że Xiaomi beznadziejnie i nieodwracalnie traci pozycję w kraju.

* Zawarte w wykazie stowarzyszeń publicznych i organizacji religijnych, w stosunku do których sąd podjął ostateczną decyzję o likwidacji lub zakazie działalności na podstawie ustawy federalnej nr 114-FZ z dnia 25 lipca 2002 r. „O przeciwdziałaniu działalności ekstremistycznej. ”

Udostępnij ten artykuł
Dodaj komentarz