Nagłe zamknięcie (zaledwie dwa tygodnie po premierze) bohaterskiej strzelanki Concord postawiło zespół Firewalk Studios w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Portal Kotaku wypowiadał się na temat stanu rzeczy w studiu, odnosząc się do swoich informatorów.
Według trzech źródeł Kotaku, Ryan Ellis, dyrektor ds. rozwoju Concorda, powiedział pracownikom w zeszłym tygodniu, że odchodzi ze swojej roli dyrektora gry i przechodzi na rolę drugoplanową.
„Ryan głęboko wierzył w projekt i jednoczenie za jego pośrednictwem graczy. Niezależnie od tego, czy coś można było zrobić inaczej… to dobry człowiek o wielkim sercu” – powiedział o Ellisie jeden z byłych deweloperów Concord.
W latach 2009–2016 Ellis (w środku) pracował w Bungie przy obu grach Destiny.
Pozostali pracownicy są pesymistycznie nastawieni do perspektyw: niektórzy wątpią w powrót Concorda, inni zostali już poproszeni o podjęcie się projektów, nad którymi Firewalk może w przyszłości pracować.
Źródła podają, że pracownicy Firewalk (150-170 osób) czekają na decyzję Sony – czy to masowe zwolnienia, zamknięcie studia, czy przeniesienie do kategorii pomocniczej. Niektórzy już zaczęli aktualizować swoje CV.
Kotaku twierdzi, że Firewalk to jedno z najdroższych studiów dla Sony pod względem kosztów pracowniczych
Sony nabyło Firewalk w 2023 roku, po trzech latach pracy nad Concordem i promowało grę podczas swoich prezentacji. W momencie premiery strzelanka kosztowała 40 dolarów i według analityków sprzedała się w zaledwie 25 tysiącach egzemplarzy.
Concord ukazał się 23 sierpnia na PC i PS5, a 6 września Sony wyłączyło serwery gry – wszystkim kupującym zwrócono pieniądze. Po zamknięciu twórcy obiecali rozważyć różne opcje dalszych działań.