Misje sond Voyager-1 i Voyager-2 są przedłużane na około kolejny rok dzięki rozłączeniu jednego urządzenia naukowego na każdym urządzeniu. Będzie to zachować jedzenie i nadal zbiera unikalne dane dotyczące przestrzeni międzygwiezdnej. Obie sondy już opuściły heliosfera – ani jednego obiektu, który nie odleciał od ziemi.
Źródło radioizotopowe zapewnia energię do działania „Voyagers”: Gdy plutonia elementy termoelektryczne wytwarzają prąd elektryczny. Jednak siła źródła jest zmniejszona o około 4 watów rocznie i z czasem nie wystarczy, aby utrzymać połączenie z Ziemią. Aby rozszerzyć działanie urządzeń, inżynierowie wyłączają mniej ważne lub przestarzałe urządzenia naukowe.
Po rozpiętości Jowisza, Saturna, Neptuna i Plutona większość sprzętu na pokładzie Voyagers straciła swoje znaczenie. Do niedawna cztery urządzenia, które zarejestrowały naładowane cząstki, działały na każdej sondzie, co umożliwiło zbadanie pól magnetycznych i plazmy. Te detektory pomogły naukowcom naprawić moment uwolnienia urządzeń poza heliosferą. Jeśli jednak nie przewracasz urządzeń, dostawa energii wystarczy na nie więcej niż rok.
Voyager-1 opuścił heliosfera w 2012 roku, a Voyager-2 w 2018 r. Teraz pierwsze urządzenie znajduje się w odległości 25 miliardów km od ziemi, drugi – 21 miliardów km. Sygnał radiowy wymaga odpowiednio około 23 i 19 godzin, aby dotrzeć do sond i wrócić.
W październiku 2024 r. Urządzenie zostało odłączone w Voyajere-2, które mierzyło stężenie i kierunek przepływu plazmy. W ostatnich latach zebrał tylko ograniczone dane ze względu na swoją orientację dotyczącą ruchu plazmy w przestrzeni międzygwiezdnej. Podobne urządzenie na Voyader-1 zostało wcześniej wyłączone z powodu pogorszenia pracy.
W ubiegłym tygodniu system gromadzenia danych na promach kosmicznych został odłączony w Voyader-1. Składał się z trzech czujników, ustalając energię i przepływ protonów pochodzących ze słońca i galaktyki. Dane te umożliwiły określenie momentu sondy poza granicami heliosfery.
Jeszcze w tym miesiącu urządzenie do pomiaru naładowanych cząstek o niskiej energii zostanie odłączone w Voyajere-2. Rejestruje elektrony, jony i promienie kosmiczne zarówno z naszego systemu, jak i głębokości galaktyki.
Oba systemy wykorzystują platformę obrotową z silnikiem krokowym działającym z mocą impulsu 15,7 watów co 192 sekundy. Silnik został zaprojektowany na 500 000 kroków – wystarczyło na Saturn Span w 1980 roku. W momencie odłączenia się w Voyader-2 podejmie ponad 8,5 miliona kroków.
Marzec 1977. Etap montażu sondy
Wcześniej inżynierowie próbowali zapisać wszystkie urządzenia naukowe tak długo, jak to możliwe, ponieważ dane z „Voyagers” są wyjątkowe. Jednak przy obecnym poziomie zużycia energii rozłączenie innego urządzenia na każdej sondzie stanie się konieczne za około rok.
Tymczasem Voyager-1 będzie nadal używać magnetometru i systemu rejestracji fal plazmowych. Detektor naładowanych cząstek niskiej energii będzie działał do końca 2025 r., Po czym będzie również wyłączony. Voyager-2 będzie nadal badać fale magnetyczne i fale plazmowe, a jego system wykrywania promieni kosmicznych zostanie wyłączony w 2026 r.
Zgodnie z obliczeniami inżynierów środki oszczędzające energię umożliwią sondom działanie, przynajmniej do początku lat 30. XIX wieku z co najmniej jednym urządzeniem na pokładzie. Jednak urządzenia znajdują się na otwartej przestrzeni od 48 lat, a nieprzewidziane awarie mogą zmniejszyć ten okres.