Pomimo masowego wprowadzania nowych pojazdów elektrycznych i hybrydowych światowy przemysł motoryzacyjny wciąż jest bardzo daleki od spełnienia celów Porozumienia Paryskiego dotyczących redukcji dwutlenku węgla w atmosferze. Taka jest konkluzja nowego raportu klimatycznego globalnej firmy konsultingowej Kearney, zleconego przez dwóch producentów samochodów.
Porozumienie paryskie w ramach Konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu reguluje działania mające na celu redukcję dwutlenku węgla (CO₂) w atmosferze od 2020 roku. Porozumienie zostało przygotowane w celu zastąpienia Protokołu z Kioto podczas Konferencji Klimatycznej w Paryżu i zostało podpisane przez 222 kraje. Celem porozumienia jest „wzmocnienie wdrażania” Ramowej konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu, utrzymanie wzrostu średniej temperatury na świecie „znacznie poniżej” 2°C oraz „podjęcie wysiłków” na rzecz ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5°C. Strony porozumienia zapowiedziały, że szczyt emisji CO₂ powinien zostać osiągnięty „jak najszybciej”.
W tym momencie prawie każda firma samochodowa zobowiązała się do spędzenia najbliższych kilku lat na dodawaniu pojazdów elektrycznych i hybrydowych do swojej oferty i ostatecznie całkowitym odejściu od silników spalinowych (ICE).
Ale w nowym badaniu klimatycznym Kearney opublikowanym w tym tygodniu, producenci samochodów elektrycznych Rivian i Polestar mają bardziej ponurą wiadomość: sam elektryzujący transport nie wystarczy. Największym problemem jest to, że producenci samochodów skupili się przede wszystkim na ograniczeniu emisji spalin samochodowych, ale emisje generowane są również przy produkcji komponentów i samych pojazdów elektrycznych oraz w procesie logistycznym. Dlatego przemysł motoryzacyjny musi zrobić więcej, aby ograniczyć emisje – sama produkcja pojazdów elektrycznych nie wystarczy.
To dość niezwykłe, gdy dwaj rywale – amerykański start-up Rivian z napędem elektrycznym i SUV-ami oraz szwedzka marka samochodów elektrycznych Volvo Polestar – łączą siły, by walczyć o środowisko.
„Obie nasze firmy były w przeszłości sfrustrowane brakiem uczciwej, opartej na dowodach ścieżki dla przemysłu motoryzacyjnego, aby spełnić postanowienia porozumienia paryskiego o 1,5°C. Czuliśmy, że poruszamy się zbyt wolno” – skomentowała treść raportu Kearneya rzeczniczka Polestar, Ellen Broomé. „I po raz pierwszy ktokolwiek z nas widział raport, w którym obliczono bilans emisji dwutlenku węgla dla przemysłu motoryzacyjnego i co trzeba zrobić, aby znaleźć się na właściwej drodze. Wyniki były szokujące i otrzeźwiające. Stało się naprawdę jasne, że sama elektryfikacja nie wystarczy i że potrzebujemy pilnych i wspólnych działań w celu przeciwdziałania zmianom klimatycznym”.
Dwóch producentów samochodów powiedziało, że raport został udostępniony kilku „wiodącym” producentom samochodów przed jego wydaniem, a także zostali zaproszeni do omówienia jego ustaleń w celu ewentualnej przyszłej współpracy. Które firmy otrzymały raport, przedstawiciele Rivian i Polestar nie powiedzieli. Informacje o odpowiedzi producentów samochodów nie zostały jeszcze zgłoszone.
„To nie jest obietnica ani forum do niekończących się dyskusji, ale okazja dla producentów samochodów do rozpoznania danych i wspólnego działania tam, gdzie to możliwe. Ważne jest, abyśmy zaczęli działać już teraz” – dodał Brume.
To nie pierwszy raz, kiedy branża motoryzacyjna okazała się w oczach analityków opóźniona w realizacji celów klimatycznych, nawet pomimo aktywnego przejścia na pojazdy elektryczne. W zeszłym tygodniu organizacja non-profit International Clean Transportation Council opublikowała białą księgę stwierdzającą, że pojazdy elektryczne będą musiały stanowić dwie trzecie całej sprzedaży samochodów osobowych w USA w 2030 r., aby osiągnąć cele paryskie, znacznie przekraczając cel administracji Bidena, jakim jest osiągnięcie 50 proc. sprzedaży pojazdów elektrycznych w tym roku.
Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) stwierdził, że wszystkie emisje gazów cieplarnianych muszą zostać zredukowane o 43% do 2030 r., aby spełnić postanowienia Porozumień Paryskich. Jednak według raportu tylko przemysł motoryzacyjny ma przekroczyć te limity o co najmniej 75% do 2050 roku.
Raport Kearneya opiera się na publicznie dostępnych danych i dotyczy prawie wyłącznie dominujących pojazdów zasilanych akumulatorami, pomijając inne czyste technologie, takie jak wodorowe ogniwa paliwowe. Raport pokazuje, jak agresywne będzie musiało być wprowadzenie pojazdów elektrycznych w nadchodzących latach, aby spełnić postanowienia porozumień paryskich. Aby to osiągnąć, do 2032 roku udział pojazdów elektrycznych powinien wynosić prawie 100 procent wszystkich nowych samochodów sprzedawanych – cel prawie niemożliwy. Dla porównania, bardziej konserwatywne zalecenie Międzynarodowej Agencji Energii wzywa do 60% udziału pojazdów elektrycznych do 2030 r., aby osiągnąć zerową emisję CO₂ do 2050 r.
„Oprócz ogromnych przeszkód operacyjnych do pokonania, ten poziom ambicji i radykalne przyspieszenie będą miały również znaczące skutki społeczno-ekonomiczne, które różnią się w zależności od regionu, tworząc wyzwania, zwłaszcza w regionach o dużej gęstości zaludnienia i stosunkowo niskich dochodach” – czytamy w raporcie. raport. Średni koszt nowego samochodu elektrycznego pod koniec ubiegłego roku wynosił około 65 000 USD.
Istnieje również wada redukcji emisji z firm wytwarzających energię elektryczną, które napędzają pojazdy elektryczne, co wcześniej uważano za prerogatywę firm energetycznych, a nie producentów samochodów. Jednak firmy samochodowe „oferują konsumentom znaczące możliwości wpływania na ich zachowanie”, mówi badanie, na przykład producenci samochodów inwestujący w firmy zajmujące się czystą energią lub rozpoczynający nowe firmy w tej dziedzinie.
Ale większość pracy dla producentów samochodów leży w obszarze łańcuchów dostaw. Chociaż same pojazdy elektryczne wytwarzają znacznie mniej emisji w całym cyklu życia niż pojazdy z silnikiem spalinowym, dodatkowe zasoby związane z produkcją akumulatorów zwiększają emisje w łańcuchu dostaw o 35 do 50 procent w porównaniu z klasycznymi pojazdami z silnikiem spalinowym.
„Największy ślad wywierają akumulatory, stal, żelazo i aluminium używane w pojazdach, a dokładniej ilość i rodzaj energii wykorzystywanej w produkcji” – czytamy w badaniu. Osiągnięcie paryskich celów klimatycznych będzie wymagało, aby prawie wszystkie procesy produkcyjne wykorzystywały czystą energię, w tym wydobycie i recykling materiałów akumulatorowych.
W ciągu najbliższych kilku lat producenci samochodów będą pracować nad zmniejszeniem ogólnej emisji wykorzystywanych do produkcji akumulatorów, jednocześnie w dużej mierze ulepszając materiały używane do ich produkcji. Badanie wzywa producentów samochodów do przyjęcia uniwersalnych standardów, aby wspólnie pracować nad osiągnięciem tych celów.
Wielu producentów samochodów już pracuje nad redukcją emisji we wszystkich dziedzinach, nie tylko przechodząc na pojazdy zasilane akumulatorami. Na przykład BMW ogłosiło cele w zakresie zrównoważonego rozwoju, które obejmują zwiększenie ilości materiałów pochodzących z recyklingu i ponownie użytych w produkcji oraz zmniejszenie całkowitej emisji dwutlenku węgla o 40% do końca tej dekady. General Motors twierdzi, że do 2025 roku będzie mógł działać w 100% na energii odnawialnej. Mazda planuje uczynić swoje fabryki neutralnymi pod względem emisji dwutlenku węgla do 2035 roku.
Na razie wielu producentów samochodów decyduje się na budowę elektrycznych SUV-ów i pickupów – po części dlatego, że ich wyższe ceny pomagają sfinansować rewolucję w pojazdach elektrycznych – mimo że pojazdy te są mniej przyjazne dla środowiska ze względu na większe potrzeby w zakresie ładowania i wymagane dodatkowe zasoby. do produkcji.
W przypadku Polestar i Rivian plany realizacji propozycji zawartych w raporcie Kearney obejmują projekt pojazdu neutralnego dla klimatu Polestar do 2030 r. oraz własną sieć szybkiego ładowania odnawialnego Rivian. Rzecznik Rivian, Harry Porter, powiedział również, że producent samochodów inwestuje w projekty związane z energią odnawialną, w tym w projekt energii słonecznej w Tennessee.
„Każdy rok, który mija bez znaczących redukcji emisji, jest straconą szansą i porażką, która sprawi, że będziemy pracować jeszcze ciężej” – podsumował Kearney w raporcie. „Musimy zebrać się razem, aby opracować plan rozwiązania tego problemu i wdrożyć ten plan tak szybko, jak to możliwe”.
„Ludzie zdają się nie rozumieć, że nie chodzi o ocalenie planety, ale o ocalenie naszej cywilizacji, nas samych. Planeta była już kilkakrotnie niszczona w swojej historii i zawsze się odradzała. Oczywiście te kataklizmy ją przekształciły, ale ona nadal istnieje. I tak będzie po upadku naszej cywilizacji” – skomentował reportaż jeden z czytelników.
Źródła:
Theverge.com electrek.co