James Webb odkrył pierwsze łączące się galaktyki – coś, co nie powinno się wtedy wydarzyć

Redaktor NetMaster
Redaktor NetMaster
2 min. czytania

Międzynarodowy zespół 27 naukowców opublikował artykuł w czasopiśmie Nature Astronomy, w którym donosił o odkryciu najwcześniejszej pary łączących się galaktyk. Zdarzenie zostało wykryte przy przesunięciu ku czerwieni Z=9,3127, czyli 510 milionów lat po Wielkim Wybuchu. W tamtych czasach nawet odkrycie galaktyki było rzadkim sukcesem, a zobaczenie pary łączących się galaktyk było całkowicie nie do pojęcia.

Naukowcy z Australii, Tajlandii, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Japonii, Danii i Chin skrupulatnie pracowali nad rozszyfrowaniem tego, co widzieli we wczesnym Wszechświecie. Odkrycie od razu stało się tajemnicą. Sądząc po zdjęciu, powinny to być młode gwiazdy mające około 20 milionów lat. Analiza spektralna za pomocą instrumentu Webb NIRSpec wykazała, że ​​wiek gwiazd wynosi 120 milionów lat plus/minus 20 milionów. Dalsze badania obiektu doprowadziły do ​​wniosku, że w tym połączeniu nie ma nic zaskakującego. Zdjęcie pokazało dwie łączące się galaktyki: jedną młodą i jedną masywną starą.

Na zdarzenie fuzji wskazuje również fakt, że na zdjęciu widoczny jest ogon pływowy. Kiedy galaktyki się łączą, częstym zjawiskiem jest wyrzucanie materii, a nawet pojedynczych gwiazd w postaci ogona lub smugi. To, co czyni to wydarzenie niezwykłym, to fakt, że przynajmniej jedna z galaktyk nie miała wystarczająco dużo czasu, aby rozwinąć się tak, jak sobie wyobrażaliśmy przed Webbem. „James Webb” po raz kolejny przyniósł niespodziankę, ujawniając coś, co według naszych teorii nie powinno było się wydarzyć.

Nowe obserwacje ujawniają szybką i wydajną akumulację masy i metali bezpośrednio po Wielkim Wybuchu w wyniku fuzji, co wyraźnie pokazuje, że w dawnych czasach istniały masywne galaktyki składające się z kilku miliardów gwiazd. Hubble nie pozwolił tego zobaczyć, a teoretycy byli mocni w swoich przekonaniach. „Webb” przełamuje idee dotyczące ewolucji gwiazd i galaktyk we wczesnym Wszechświecie. Danych do rewizji podstawowych teorii jest jeszcze mało, ale baza rośnie i wydaje się, że pod koniec dekady będziemy mieli zauważalnie uzupełnioną, a nawet miejscami zmienioną teorię ewolucji Wszechświata.

Udostępnij ten artykuł