Francja zezwoliła na produkcję „zielonego” wodoru w elektrowniach jądrowych – Niemcy są temu zdecydowanie przeciwne

Redaktor NetMaster
Redaktor NetMaster
4 min. czytania

Jedność krajów Unii Europejskiej nie zgadzała się w kwestii, czy uznać energię jądrową i wszystko, co z nią związane, za przydatne dla klimatu Ziemi, czy nie? Niemcy i szereg krajów, które je wspierały, próbuje zakwestionować wykorzystanie pokojowego atomu, podczas gdy koalicja kierowana przez Francję krok po kroku forsuje ideę zazieleniania sektora energetycznego za pomocą energii atomowej. Przynajmniej władze UE pozwoliły Francji na produkcję „zielonej” energii wodorowej z elektrowni atomowych.

Produkcja wodoru jądrowego to tylko część globalnej unijnej dyrektywy wodorowej. Unia Europejska, w ślad za Stanami Zjednoczonymi, podejmuje działania na rzecz zmniejszenia zależności od paliw kopalnych, a przede wszystkim od gazu ziemnego. W tych planach główną rolę odgrywa wodór. Pakiet Dyrektywy Wodorowej został przedstawiony w grudniu 2021 roku, a ostateczne głosowanie nad nim odbyło się 9 lutego.

Komisja UE ds. Przemysłu, Badań Naukowych i Energii poparła pełne porozumienie 62 głosami za i dwoma głosami przeciw. Przeciwko kilku aktom normatywnym Dyrektywy głosowało 17 osób, za ich przyjęciem głosowało 54 osoby. W kolejnym etapie pakiet działań wynikających z dyrektywy wodorowej musi zostać zatwierdzony przez cały skład Parlamentu Europejskiego, co nastąpi w marcu. Następnie odbędą się negocjacje z 27 państwami członkowskimi UE.

Niemcy i kierowana przez nie koalicja aktywnie głosują przeciwko podjętym działaniom i działaniom. Niemcy nie mają własnej energetyki jądrowej i starają się blokować wszelkie zachęty dla tego sektora. Przedstawiciele Niemiec np. zablokowali kolejną rundę negocjacji Dyrektywy OZE, która obejmuje szerszy zakres zagadnień niż Dyrektywa Wodorowa. Niemcy argumentują, że dopóki nie będzie całkowitej jasności co do pochodzenia odnawialnego wodoru, energia jądrowa nie może być uznana za „zieloną”.

Francja otrzymała jednak pozwolenie na produkcję dokładnie „zielonego” lub odnawialnego wodoru przy użyciu energii z elektrowni atomowych. W przyszłości taki wodór będzie wykorzystywany w UE jako źródło energii dla energochłonnych gałęzi przemysłu, takich jak hutnictwo. Warto zauważyć, że UE nie planuje wykorzystania wodoru do ogrzewania domów obywateli. Przyjmuje się, że sektor ten będzie zasilany przez pompy ciepła i odnawialne źródła energii.

Ponieważ system przesyłu gazu na skalę pompowania gazu ziemnego nie będzie już potrzebny (ponieważ nie jest potrzebny do ogrzewania), prawie cała dzisiejsza infrastruktura zostanie zniszczona lub zredukowana do minimum w celu zapewnienia odbiorców przemysłowych. W tej kwestii kraje UE mają rozbieżności. Zieloni uważają, że system przesyłu gazu musi zostać całkowicie zniszczony, aby koncerny naftowe i gazowe nie uzyskały przewagi. Inaczej będzie to jak wsadzanie lisa do kurnika. Tylko stworzony od podstaw system dystrybucji wodoru zapewni równe warunki konkurencyjne dla rozwoju zielonej energii.

Zgodnie z przyjętymi normami na każdy kilogram wodoru H2 wytworzonego przez elektrownię jądrową przypada 2,77 kg CO2e (ekwiwalent CO2). Mniej więcej taka sama ilość dwutlenku węgla powstaje podczas wytwarzania wodoru przy użyciu energii wiatrowej i słonecznej. Zasadniczo każdy wodór wytwarzający mniej niż 3,38 kg CO2 na 1 kg H2 jest uważany za niskoemisyjny, więc energia jądrowa z łatwością mieści się w zielonym zakresie. Ale biurokratyczna walka jeszcze się nie skończyła i Niemcy mają nadzieję przynajmniej w jakiś sposób się zemścić.

Udostępnij ten artykuł
Dodaj komentarz