Aresztowanie Pavla Durova zagroziło wejściu Telegramu na giełdę

Redaktor NetMaster
Redaktor NetMaster
4 min. czytania

Zarzuty karne postawione szefowi Telegramu Pawłowi Durovowi we Francji podważają nadzieje spółki na przeprowadzenie zyskownej pierwszej oferty publicznej (IPO). Posiadacze obligacji spółek ponieśli już ogromne straty w wyniku wydarzeń ostatnich dni.

Władze francuskie postawiły Durovowi szereg zarzutów wstępnych w związku z niechęcią administracji Telegramu do udzielenia pomocy w walce z przestępczością – jeden z nich przewiduje karę pozbawienia wolności do lat dziesięciu. Pavel zostaje zwolniony za kaucją, ale ma zakaz opuszczania Francji. To prawdziwa katastrofa dla Telegramu, którego siedziba nominalnie jest notowana w Dubaju – firma zamierzała rozszerzyć swoją działalność przed ewentualnym wejściem na giełdę w 2026 roku. Durov systematycznie rozwijał kierunek monetyzacji, wprowadzał subskrypcje i reklamy, starając się zapewnić samowystarczalność finansową projektu.

Pod koniec 2023 r. dochód Telegramu wyniósł 342 mln dolarów, a strata operacyjna wyniosła 108 mln dolarów – po opodatkowaniu całkowite straty platformy osiągnęły 173 mln dolarów – podaje Financial Times. W marcu szef spółki powiedział gazecie, że liczy na IPO – jednocześnie odrzucił propozycje potencjalnych inwestorów oparte na wycenie Telegramu na 30 miliardów dolarów. Teraz wejście na giełdę stało się trudnym zadaniem, bo reklamodawcy mogą nie chcą zajmować się platformą związaną ze sprawami karnymi pod poważnymi zarzutami. Pozostaną jedynie oszuści kryptowalutowi i reklamy umożliwiające szybką utratę wagi, martwią się eksperci.

Telegram jest w całości własnością Pavla Durova, ale spółka ma finansowanie dłużne o wartości 2,4 miliarda dolarów z terminem zapadalności w 2026 roku. Obejmuje 1 miliard dolarów pozyskany z obligacji w 2021 r., w tym ze środków rządu Abu Zabi; a także 330 mln dolarów otrzymanych w tym roku, jak wynika ze sprawozdania finansowego spółki za 2023 rok, Durov osobiście kupił obligacje Telegramu o wartości co najmniej 64 mln dolarów. Przed jego aresztowaniem w ubiegłą sobotę obligacje platformy notowane były po cenie 0,96 dolara za 1 dolara; do chwili obecnej ich cena spadła do 0,87 dolara.

Obligatariusze Telegramu mogą zamienić niezabezpieczony dług na akcje z dyskontem w stosunku do ceny IPO, jeśli notowanie nastąpi przed końcem marca 2026 roku. Straty finansowe Telegramu w 2023 roku zostały częściowo zrekompensowane wzrostem wartości aktywów cyfrowych w bilansie spółki – łącznie szacuje się je na prawie 400 mln dolarów; W 2024 roku firma sprzedała związaną z platformą kryptowalutę Toncoin o wartości ponad 244 mln dolarów, jednak po aresztowaniu szefa firmy jej cena spadła o prawie 20%.

Nie jest jeszcze jasne, w jaki sposób Durov będzie dalej zarządzał posłańcem: samodzielnie lub zrobią to jego asystenci. Firma, zdaniem dyrektora generalnego, zatrudnia około 50 osób, w tym 30 inżynierów, którzy przeszli rygorystyczny test – zespół rekrutowano na podstawie wyników konkursów programistycznych. Są to głównie młode talenty z Europy Wschodniej, którym oferowane są pensje w wysokości 500 000 dolarów rocznie, a wkrótce po dołączeniu do Telegramu niektórzy z nich publikują zdjęcia swoich Porsche w sieciach społecznościowych. Rotacja personelu, jak twierdzą znawcy, praktycznie nie istnieje – pracownicy podzielają wartości firmy i wierzą w jej misję. Wszystkie nowe funkcje Telegramu są wydawane przy bezpośrednim udziale Durowa, co rodzi pytanie, czy platforma może istnieć bez niego.

Pavel zawsze opowiadał się za podejściem do umiaru bez użycia rąk w imię wolności słowa; na stronie platformy wskazano, że dane użytkowników nigdy nie były udostępniane podmiotom trzecim.

Udostępnij ten artykuł